Powiat
Nowosądecki

 

 

Biuletyn Informacji Publicznej

 

 

Fundacja
Będzie Dobrze

 

Facebook

 

 

 

 Nasz Instagram

 

 

 Nasz blog

Hrabina Potocka

12 października 2017 roku w Internacie Międzyszkolnym w Starym Sączu doszło do niecodziennego spotkania młodzieży mieszkającej w wyżej wymienionej placówce z panią Joanną Wolską - Potocką. Aby lepiej odzwierciedlić to o czym ma być to spotkanie, czym dla gościa jest ojczyzna patriotyzm, relacje społeczne, młodzież została przeniesiona w świat filmu „Raj utracony, raj odzyskany” który opowiada o dziejach rodzin ziemiańskich i arystokratycznych, zamieszkujących Rawdon. Filmu który przeniósł odbiorców w inny świat i dzieje przedstawicieli znamienitych polskich rodów arystokratycznych, zmuszonych do szukania nowej ojczyzny w Kanadzie. W wywiadach arystokratów pochodzących z rodzin takich jak: Czartoryscy, Czetwertyńscy, Komorowscy, Platerowie, Popielowie, Potoccy, Sapiehowie, Siemieńscy, Tarnowscy, Tyszkiewicze i Zamoyscy, zawarte są fascynujące dzieje ludzi, którzy utracili całe mienie, ale pozostali tymi jakimi ich wychowano. Wychowywano nas w poczuciu, że nazwisko to zobowiązanie, a nie korzyść, od której należy odcinać kupony. Jest to pochodzenie, które zobowiązuje nas do prawego życia. Pani Joanna urodziła się w latach 30 XX wieku jako Polka na Ukrainie. Od najmłodszych lat w domu można było usłyszeć gwar mowy polskiej i muzykę płynącą z fortepianu. Jej rodzice uwielbiali grać i tą pasję przelali na całe rodzeństwo. Jej ojciec, Kazimierz Wolski, dziedzic majątku Perepelniki – położonego 70 km na wschód od Lwowa – był lekarzem. Mama Anna z Sozańskich Wolska gdy wybuchła wojna w 1939 roku, została sama z sześciorgiem dzieci: Marcinem, Krzysztofem, Różą Marią, Joanną, Anną i Piotrem. Tata ruszył bronić kraju był oficerem łącznikowym, później lekarzem w lwowskim szpitalu wojskowym. Przy niepewnej postawie Ukraińców i ich nastawieniach do szlachty mama rozdała ruchomy majątek zaprzyjaźnionym chłopom ukraińskim, po czym spakowała się i wyjechała z dziećmi do Złoczowa. W Złoczowie przeżyli srogą zimę 1939/40, podczas której chłopi perepelniccy obdarowani przez mamę, raz na miesiąc, w tajemnicy przed innymi, zaopatrywali nas w opał, mąkę, nabiał, chleb, mówiła pani Anna. W latach 40 XX wieku wyjechaliśmy do Krakowa, gdzie zostaliśmy rozdzieleni do różnych pokrewnych rodzin, szkół z internatem. Z dawnym życiem, nawet własną mamą, miała kontakt ograniczony. Żyła przyzwyczajona, że nie mam domu ani rodziny i trzeba szukać oparcia w samym sobie. W 1950 roku po maturze pracę znalazłam w Miastoprojekcie jako kreślarz; ponieważ zawsze dobrze rysowałam (jak sama mówiła), dostałam się tam bez żadnych kursów kreślarskich. Kopiowałam projekty. W 1953 roku rozpoczęłam studia. W 1980 roku wyjechałam do Kanady, jak się okazało na 30 lat. Powrót w przeszłość to nie tylko dla pani Joanny wzruszające wspomnienie ale również dla młodzieży mieszkańców internatu wyjątkowa lekcja historii. Historii która mówi, że człowieczy los nie jest bajką ani snem. Jest to czas którego nie możemy wymazać z pamięci. Na spotkaniu młodzież zadawała pani Joannie szereg pytań na które ta odpowiadała swoim ciepłym głosem np. - czym kierowano się w wychowaniu dzieci w jej domu w latach 30 XX wieku; Duży nacisk kładziono na szacunek wobec drugiego człowieka i wychowanie w duchu patriotyzmu. Tak byli wychowani dziadowie, rodzice i tak zostało wychowane moje pokolenie, mówiła pani Joaana. - czym jest dla niej patriotyzm; Dla mnie patriotyzmem jest szacunek dla drugiego człowieka. Jeżeli można komuś pomóc, to trzeba to zrobić. Nie myślenie tylko i wyłącznie o sobie, ale szerzej o narodzie. A naród to jednostki, takie jak wy i ja. - jakie wartości Pani przekazała swojemu synowi? Aby łatwo odróżniał dobro od zła. Aby zawsze był szlachetnym człowiekiem niosącym pomoc innym. Bardzo ważne są dla mnie więzi rodzinne. Staram się utrzymywać szerokie kontakty z rodziną, spotykamy się na kolędowaniu i jasełkach. Poza tym ważna jest edukacja. W podziękowaniu za spotkanie młodzież z wychowawcami internatu ofiarowali pani Joaanie bukiet kwiatów i życzyli wielu lat w zdrowiu. Zapraszając na kolejne spotkania. Joanna Wolska-Potocka jest wnuczką Maryli z Młodnickich Wolskiej, poetki młodopolskiej, i inż. Wacława Wolskiego, przemysłowca i wynalazcy, a córką ich środkowego syna – Kazimierza, ostatniego dziedzica Perepelnik pod Lwowem. Stryjami Joanny byli: Ludwik Wolski, zamordowany przez Ukraińców w 1919 r., oraz Juliusz Wolski, który zmarł na zapalenie płuc w 1926 r. , osierocając dwójkę dzieci: Danutę, później żonę Jana Józefa Szczepańskiego, i Juliusza, później aktora i reżysera krakowskiego Teatru Groteska. Ciotkami Joanny były: Beata Obertyńska, poetka i prozatorka, oraz Aniela Pawlikowska, malarka (siostrzeńcem Michała Pawlikowskiego, jej męża, był Jacek Woźniakowski). Bratem Joanny był Marcin Wolski, zmarły w 2008 r., w czasie wojny żołnierz batalionu AK „Skała” (tak jak i jego stryjeczny brat, Juliusz Wolski), teść Michała Smoczyńskiego, wnuka Anny i Jerzego Turowiczów.

Nowe foto

Galeria